”The Last Guardian” przygodowa gra pełna akcji w starym, dobrym stylu

0

Po naprawdę długim okresie produkcji oraz długoletnim wyczekiwaniu wreszcie możemy  nabyć grę ”The Last Guardian”. Czy warto jednak było czekać na nią aż tyle? Czy tworzona przez lata produkcja opowiadająca o przyjaźni małego chłopca z baśniową bestią sprawi, że wszystkie opóźnienia produkcyjne zostaną przez graczy wybaczone?

Do większości graczy zapewne wciąż nie dotarło, że wreszcie mają możliwość zagrania w grę ”The Last Guardian”, która tak naprawdę stała się grą-legendą. Mimo, że możliwość gry mamy od niedawna to na przestrzeni tych wszystkich lat zdążyła dorobić się naprawdę imponującej ilości fanów, jednak dorobiła się również antyfanów. Jeżeli chodzi o grupę tych pierwszych to największe znaczenie miał Fumito Ueda, który jest jednym z twórców tytułowej gry ”The Last Guardian”. Jeżeli chodzi o Fumito Ueda to był to człowiek o niesamowicie artystycznej duszy oraz wizji. Tworzył gry o których świat nigdy nie zapomni, zatem oczekiwania co do gry ”The Last Guardian” były naprawdę ogromne… Jeżeli chodzi o tę drugą część graczy (antyfanów) w tym przypadku największe znaczenie odegrał niesamowicie długi czas produkcji, na który nałożyła się zmiana generacji konsol oraz pewne zawirowania kadrowe w Team Ico, także nie ma co winić samych producentów.

Opiekun

Gra rozpoczyna się w ogromnej jaskini, która jest całkowicie zrujnowana i  tworzy tak naprawdę niewielki fragment majestatycznego, pełnego tajemnic kompleksu, w którym mamy przyjemność wcielenia  się w kilkunastoletniego bezimiennego chłopca i rozpoczęcia naszej przygody. Budzimy się więc już jako chłopiec, który jest całkowicie zdezorientowany, zmęczony i niewiele pamięta. Szybko jednak staje na nogi, gdy jego oczom ukazuje się ogromna bestia przykuta grubym łańcuchem do podłogi. Bestia okazuje się być mistycznym stworzeniem o imieniu Trico, jego wygląd wzbudza wielkie zainteresowanie, gdyż towarzysz chłopca jest hybrydą kilku zwierząt i posiada: psi pysk, kocią zwinność, ptasie skrzydła. Na początku gry Tico w stosunku do nas jest bardzo nieufny i warczy na nas ale jak się okazuje nie chodzi tylko o nasze towarzystwo, gdyż nasza bestia cierpi z bólu. Nasz mały bohater wzbudza jego zaufanie podczas karmienia. W dalszej części gry rodzi się między nimi prawdziwa więź, która wielokrotnie została poddana próbie.

Fot: edge.alluremedia.com

Świat

Jeżeli chodzi o miejsce,  do którego trafiliśmy okazuje się być ono gigantyczną cytadelą, którą sam narrator nazywa ”gniazdem”, ze wszystkich stron jesteśmy otoczeni ogromnymi wieżowcami, które sięgają do samego nieba. Zostaliśmy zamknięci w tym świecie. Miejsce to jest pełne tajemnic, daje się odczuć, że czas niemalże stanął w miejscu (wszystko jest zniszczone i dawno zapomniane). Odgrodzeni jesteśmy od cywilizacji wielkim masywem skalnym, z którego wyjście znajduje się jedynie na górze. Trico mimo, że posiada skrzydła to nie potrafi latać, gdyż został mocno zraniony przez co może poruszać się tylko i wyłącznie na czterech łapach. Siła, którą posiada jest bardzo przydatna w tym miejscu. Gra nie ma ograniczeń jeżeli chodzi o miejsca, za pomocą Trico nasz bohater może  znaleźć się na wysokich budynkach, gdyż potrafi on skakać kilkadziesiąt metrów wzwyż oraz równie okazale w przód.

Gra idealna? Nie graficznie

Jak już niejednokrotnie wspominaliśmy  gra była produkowana przez kilka lat i początkowo miała pojawić się tylko na konsole starszej generacji typu PlayStation 3, dlatego też nasz towarzysz Tico jest taki ”pozszywany”. Patrząc z wierzchu na naszego przyjaciela wszystko wydaje się być ładny, jednak gdy przyjrzymy mu się bliżej dopatrzymy się graficznych skaz, które niestety cechują dużo starszą konsole a mianowicie PlayStation 2. Jeżeli więc chodzi o grafikę to gra pod tym względem bardzo się waha, raz naszym oczom ukazują się piękne tekstury, a chwilę później potężne płaty o niskiej rozdzielczości. I nie chodzi tu wcale o ciemne korytarze, gdzie takich defektów mógłby dopatrzeć się tylko gracz, który na siłę chcę się do czegoś przyczepić ale pojawiają się one w miejscach, które mijamy bardzo często niemalże przez całą grę. Jeżeli chodzi o PlayStation 4 to takie wpadki po prostu nie przystają.

Zobacz zwiastun

Twój adres e-mail nie będzie opublikowany. Wymagane pola są zaznaczone*